Czas na piknik?

Też macie ochotę na spacer po lesie lub łące? Piknik w słońcu? Tak, ten czas właśnie nadchodzi. Bardzo, bardzo się cieszę. 🙂

Kocyk, na taką właśnie okazję- już mam. Produkowane jeszcze w zeszłym sezonie prostokąty, długo czekały na swoją kolej. W końcu urodził się pomysł co z nimi zrobić.DSC_0825 kwadraty Pierwotnie miał powstać chodniczek z samych kolorowych prostokątów… jednakże kobieta zmienną jest; do zrobionych na drutach kawałków dorobiłam na szydełku ramki.

chodniczek

Pomyślałam, że fajna byłoby taka narzuta, ale jak połączyłam wszystko w całość, to kolejny raz zmieniłam zdanie i teraz aktualna jest opcja: koc piknikowy. Trzymajmy się tej wersji. 😉

narzuta

 

Z myślą o wiośnie

Wy też nie możecie się już doczekać wiosny? Właśnie z myślą o niej zabrałam się, za bardzo w moim odczuciu ambitny projekt- torebek szmacianek. Pomysł pojawił się parę miesięcy temu gdy robiłam koszyki materiałowe (“Do kosza z tym”), wtedy też powstały pierwsze próbki. Nieśmiało zaczęłam dodawać kolejne elementy, a gdy pojawiła się u mnie maszyna do szycia powstało coś takiego.

nieb

Niebieska torebka wykonana na drutach ściegiem francuskim, a rączki zrobione na szydełku. W środek wszyłam granatową podszewkę. Dyskretne zapięcie na magnes.

fioFioletowo-czarna szmacianka, zrobiona na drutach również ściegiem francuskim. W środku fioletowa podszewka i mała kieszeń ,całość zapinana na magnes. W ostatecznej wersji torebka ma pasek by można ją było wygodnie nosić na ramieniu.

żółŻółta, zrobiona na drutach ściegiem fantazyjnym. W środek wszyta pomarańczowa podszewka, zapięcie na magnes. Zastanawiałam się czy dodać pasek czy sobie darować, ale znalazlam taki z  przepiękną klamrą i tak już zostało 🙂

Puki co, trzy są gotowe i kolejne trzy w przygotowaniu. Każda szmacianka jest zrobiona inną techniką lub wzorem, oczywiście różnią się także materiałem. Praca nad nimi to wyzwanie oraz ciągłe poprawianie i doskonalenie własnych umiejętności- piję oczywiście do szycia na maszynie 🙂 Nie są idealne, ale nie taki był zamysł. Chodziło mi o niezobowiązujące torebki na kilka drobiazgów, bez zadęcia. I taki efekt chyba osiągnęłam. 

DSC_1133b

Koniec lata…

Koniec lata okazał się bardzo pracowity. Jak wcześniej wspominałam próbuję obłaskawić maszynę do szycia. Efekty są coraz lepsze, im więcej szyję tym mniejszy mam opór i tym mniejszy jest opór materii 🙂

Poważyłam się nawet na wszycie podszewki w szydełkową torebkę. torba 2x 

W kolejce czeka przerwane pikowanie i wszycie zamka błyskawicznego. Tak, na tym polu się dzieje. Jednak robienie na drutach i szydełku pozostaje moim ulubionym zajęciem. Ponieważ zbliża się sezon czapkowo-, szalikowo-, swertowo-jesienno-zimowy, szykuję druty i włóczki na wzmożoną działalność.

Pierwsza czapka została już oddana. Wzór był tworzony na podstawie uszytej czapki. Nie do końca wyszedł jak oryginał postanowiłam jednak popracować i dopieścić ten wzór. czapka 2x Bo to takie w moim stylu, kolejna przeciwność, którą trzeba pokonać. 

Do kosza z tym

Szydełko to takie niepozorne narzędzie. Do niedawna kojarzone z kołami gospodyń wiejskich, gdzie panie spotykały się by wspólnie podziergać, pośpiewać, a czasem wymienić informacje- czytaj: poplotkować.                                                

Czemu o tym piszę? Bo ostatnio obłaskawiam szydełko … bywa lepiej i bywa gorzej. O tym, gorzej, chcę Wam dzisiaj opowiedzieć. Miewacie dni gdy wszystko idzie nie tak? Ja miałam taki Wtorek! Absolutnie wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie, czegokolwiek bym nie ruszyła kończyło się totalną katastrofą. Czarę goryczy przelał rozgotowany kalafior! Fu, ohyda! 

Wspominałam wcześniej, że lubię wyzwania. Odczynienie uroków też potraktowałam jak wyzwanie- moje znajome w takich sytuacjach spalają jakieś zioła, na msze dają 😉 Mam inny sposób. Najpierw drę mnóstwo materiału na pasy- patrz zdjęcie- cudowne uczucie pełna destrukcja.styk Następnie nawijam tak przygotowaną “włóczkę” na motek- trochę nużące i pod koniec można poczuć irytację, wtedy biorę największe szydełko jakie mam i zaczynam odczyniać uroki- z furią stawiam słupek za słupkiem, słupek…

Tym sposobem powstały dwa koszyczki materiałowe. Złe moce zostały przebłagane bo idąc za ciosem zrobiłam jeszcze dwa wełniane koszyki.kosz weł_ Naprawdę polecam, masz zły dzień, zmajstruj koszyk albo zdaj się na profesjonalistę w szydełkowym okultyzmie:)

Poduszki i rewolucja

_styk2_250pDzisiaj rzecz o poduszkach, poduchach, jaśkach. Bo kto z nas nie posiada choć jednej? Poduszka to taki “sprzęt” bez którego trudno się obejść. Prawda jest taka, kto ma łóżko, otomanę, kanapę, szezlong, fotel ma i poduszki. Paradoks, polega na tym, że ponieważ są, to nikt nie zwraca na nie uwagi. Ot, poduszka, wielkie “halo”.

No chyba, że podejdziemy do sprawy… poważnie 😉 . W takim przypadku, poduszka nie jest po prostu użytecznym sprzętem, ale w jednej chwili staje się emanacją naszej osoby, naszych cech indywidualnych i oczywiście gustu i smaku. Nie wierzycie? Że niby to, niemożliwe? Zapewniam, możliwe! Dzięki mnie. Już wyjaśniam o co chodzi. Otóż, gdy przyjrzysz się swojej poduszce, to z pewnością zauważysz jej nijakość ( nie próbuję obrazić Waszych poduszek), brak “pazura” i znaków szczególnych. A przecież, Czytelniku, zasługujesz na osobisty komputer, asystenta w biurze, osobistego trenera, to i osobista poduszka należy Ci się!

Ja taką poduszkę mogę dla Ciebie zrobić. Wydziergać odpowiednią powłoczkę: z wełny, jedwabiu, alpaki… W kolorze i wzorze, który najlepiej definiuje Ciebie, a przez to i Twoją poduszkę. Jest tylko jeden warunek: wzory nie mogą się powtarzać.

Jeśli pomysł do Ciebie przemawia – daj mi znać, a ustalimy szczegóły.

Zacznijmy poduszkową rewolucję! 🙂

 

Flirt z drutami i szydełkiem

Spodobało się na tyle, że z rozpędu zrobiłam sukienkę-łamane na tunikę( teraz to takie modne określenie), jakieś szale, Stykowkaocieplacze,dwie- trzy czapki… Nawet poważyłam się na zrobienie rękawiczek i mitenek… Taaaak, jazda trwała jakiś miesiąc. Potem przesyt, zmęczenie, brak pomysłów…

Zajęłam się czymś zupełnie innym. Moją pasją od zawsze są rośliny doniczkowe. Jakie?- zapytacie. Różne. Ostatnio hoduję z pestek lub nasion -jeśli uda mi się je zdobyć- rośliny jadalne, egzotyczne. Na parapecie mam już avocado, mango i granat- cieszą oko.