Ponczo druida

Chwilkę trwało, ale skończyłam. Prezentuje się całkiem fajnie.

pocz1 Połączyłam dwa odcienie szarości: przód jest jaśniejszy, a tył i kaptur nieco ciemniejszy. Na całość użyłam 450 dag włóczki- mieszanki wełny i akrylu, pracowałam na drutach 4,5 mm.

Ponczo jest robione w jednym kawałku. Początkowo nie mogłam się zdecydować czy zrobić golf czy kaptur. Wybrałam to drugie, tak dla odmiany. 🙂

pocz2 Kaptur jest dorobiony do podkroju dekoltu. Sami oceńcie moje wysiłki, zachęcam. 🙂  

 

Od kłębka do…

Obiecałam podzielić się pomysłem na użycie resztek włóczki, która nam została z wcześniejszych projektów.

w1 Jedną z możliwości jest połączenie włóczek o podobnym składzie oraz grubości i stworzenie zupełnie nowej. Tak będzie zabawa 🙂

Wybrałam i połączyłam odcienie fioletu i różu- kolorów zawsze modnych. Włóczka, to mieszanka wełny oraz akrylu- przyjemna w dotyku, lekka i ciepła. Fioletowego miałam znacznie więcej niż pozostałych kolorów dlatego zdecydowałam, że będzie on tłem.

WAŻNE: zanim zaczniemy należy zaplanować jak nasza nowa włóczka ma wyglądać jakie kolory mają po sobie następować. Innymi słowy czy ma być porządek czy chaos. 

Gdy ważne decyzje zostały podjęte zabieramy się za fazę drugą , najdłuższą: tasiemkę.

w2 Na druty nabieramy parzystą liczbę oczek, przerabiamy na prawo oczka nieparzyste, a parzyste przekładamy na drut bez przerabiania, nitka prowadzona przed robótką. Działamy aż wyczerpiemy nasz zapas. Samouczek wideo robienia tasiemki można znaleźć w sieci- jeśli mój opis jest niejasny.

Gdy mamy zrobioną tasiemkę zabieramy się za fazę trzecią- dzierganie na rękach. Już od jakiegoś czasu chciałam spróbować, a teraz nadarzyła się świetna okazja. Tę instrukcję też można poszukać w sieci- robi się tak samo jak na drutach , ale używamy rąk.

w4 Nabieramy kilka oczek – ja nabrałam 7 i przerabiamy około 18-20 rzędów. Łączymy ze sobą dwa krótsze boki. I mamy komin. Tak powstało coś z niczego.

 

Inspiracje

Zupełnie niepostrzeżenie dla mnie, nastał październik. t1 Słoneczko świeci, liście zmieniają kolory, a ja wszędzie widzę inspiracje. Powinnam chyba zapisywać kolejne pomysły. Kiedyś nawet próbowałam, ale skończyło się to marnie- zapodziałam kajecik z pomysłami, a gdy po jakimś czasie go odnalazłam… cóż zapisane pomysły już nie wydawał się takie atrakcyjne.

Ostatnie tygodnie obfitowały w niezwykłe wydarzenia, część z nich udało się udokumentować.

Patrzycie czasem w niebo? Dzienne jak i nocne ma w sobie coś pociągającego i magicznego. tePróbowaliście rozwiązać jakiś problem i patrzeć w bezkres nieba? Nie, to nie działa. Ale wystarczy oddać się marzeniom, a oczy same wędrują w górę w niekończącą się przestrzeń.

Wracając na ziemię- robótki, a jest ich na ten moment cztery, robią się symultanicznie, no prawie 😉 . Popielate poncho jest na ukończeniu- stanęło na kapturze. Wspomniane trzy niech na razie pozostaną tajemnicą. Zdradzę tylko, że remanent w końcówkach włóczek zaowocował. 🙂  

Wykopaliska

Na drutach: kolejne poncho również robione w jednym kawałku, ale tym razem ze wzorem. O takim:

w.poncho

Zastanawiam się też nad kapturem…  Nie wiem czy uda się skończyć przed Kiermaszem. Postanowiłam jednak się nie spieszyć bo jak się spieszę, to popełniam błędy, a wtedy efekt końcowy jest inny od założonego… wiecie o co chodzi.  

Na szydełku powstaje dwukolorowa czapka, Pan Mężu sobie zażyczył nową na nowy sezon. Takiego mam modnisia ;).

cz.mar

Opócz tego zrobiłam remanent w zbiorach włóczkowych. Powoli klaruje się pomysł co zrobić z resztkami- już zaczynam sobie organizować pracę na długie jesienno-zimowe wieczory. Wykopałam całkiem niemały worek końcówek, najpierw muszę je podzielić ze względu na grubość, później ustalić kolejność kolorów , tu pewnie powstanie jakiś rysunek :). Od tego momentu będzie już z górki- zostanie dzierganie.

Dzianinki, dzianinki

Na trochę ucichłam, ale robić na drutach nie przestałam 🙂 Trwają przygotowania do kolejnego Kiermaszu. Pojawił się dylemat: co pokazać tym razem? Czy skupić się na akcesoriach na jesień, jak czapki, szale, poncza, rękawiczki… Czy może pokazać wszystko co mam i co zostało z poprzedniego Kiermaszu?

Pewnie jeszcze jakiś czas będę się biła z myślami co zrobić, a decyzja zapadnie w ostatnim momencie. Zatem jeszcze raz Kiermasz Rękodzieła na ulicy Tarczyńskiej 5/9 w Sztuce Umiaru (12.00-20.00) 27.09.2015. Wszystkich serdecznie zapraszam. Będzie można dotknąć, przymierzyć, a jeśli coś się spodoba to, zabrać to ze sobą do domu 🙂

Reklama reklamą ,  ponoć rónież dźwignią handlu 😉 Zobaczymy.

Ostatnio popełniłam takie oto ponczo. 

po3

Wzór znalazłam na Ravelry i delikatnie go zmodyfikowałam. Włóczka  Drops Karisma, kolor iście jesienny bo rudy, druty 5 mm na długiej żyłce.

Jak widać, sam wzór nie jest bardzo skomplikowany. Ponczo robi się z góry na dół, w całości. Zużyłam 8 motków czyli 40 dag- nie jest więc zbyt ciężkie.

Terminy gonią

Pamiętacie półeczkę ze śmietnika? Nadszedł czas by ją skończyć. Upały minęły, ochota do pracy wróciła 😉

p2

Oczyszczoną i oszlifowaną, postanowiłam pomalować czymś, co nazywa się lakierobejcą. Fajna rzecz. Dwa w jednym: jak bejca pozwala zachować rysunek drewna, a lakier -chroni przed brudem i wilgocią.

pm

Dwa dni malowania, czekania na wyschnięcie kolejnych warstw… Gotowa wygląda tak: 

pm1

Znalazła swoje miejsce w przedpokoju i mam nadzieję, że będzie nam długo służyć 🙂

 

Nudne? Nie dwukolorowe.

Temperatury trochę spadły. Szal w dwóch kolorach na ukończeniu i nieskromnie powiem, że wyszedł całkiem dobrze.

Gdzieś już wspominałam, że powtarzalność zabija kreatywność. Trochę się tego obawiałam – kolejny szal, ta sama włóczka, ten sam wzór, jedyna różnica to, dwa kolory: czerwony i czarny. I  wystarczyło! Bo kolory łączyć można na wszelkie sposoby i za każdym razem uzyskamy zupełnie inny efekt. Mnie osobiście zależało na tym, by nie nudzić się przy robocie.

Trzeba powiedzieć, że klientka dała mi dość dużo swobody 🙂 Paski czy prążki wydawały się zbyt pospolite… Prosty melanż czerwieni z czernią też nie przemawiał…  Jednak łącząc jedno i drugie… Wzięłam kredki i otrzymałam coś takiegoszkic

Pomysł się spodobał. Szal robi się bardzo szybko i przyjemnie, a wygląda tak 

sza4

Co myślicie?

 

Nareszcie lato ;)

Dlaczego z przymrużeniem oka? No cóż… jakimś wielkim znawcą ludzkiej natury nie jestem, skądinąd wiem, że bez względu na warunki atmosferyczne, polityczne, ekonomiczne i jakikolwiek inne-znajdzie się jakiś nasz ziomek, który będzie niezadowolony. Co gorsze, niezadowoleniu będzie głośno dawał ujście, tak by inni go usłyszeli… Czemu? Nie wiem, choć jest jedna obserwacja, którą chciałabym się z Wami podzielić. Gdy brak tematów do rozmowy, to zaczynamy narzekać. Przecież w ciszy nie wypada siedzieć… A temat narzekań… zależy od stopnia naszej zażyłości. Od bardzo ogólnych, jak aura za oknem, do bardzo intymnych (tu wstawcie własne przykłady).

Postanowiłam temu ogólnemu trendowi się przeciwstawić, a ponieważ jest środek lata i temperatury są wymarzone by siedzieć nad wodą, robię szal. Tak, tak nie ma pomyłki- robię szal.

Bardzo spodobał się wzór (fałszywy ściągacz angielski),którego użyłam do zrobienia płaszczyka Kici,kici. Niemalże natychmiast pojawiły się zamówienia na szale.

Półka czeka w kolejce, jej nad wodę ciągnąć nie będę, wybaczcie 🙂

Wracając,  szal jest sporych rozmiarów,tak by można było się nim dokładnie okutać. Użyłam włóczki Alize- mieszanki lnu i wiskozy- bardzo fajny materiał do robótek. Dodatkowym atutem włóczki jest to, że można ją prać w pralce.

sza1

Zabieram się zatem za następny, teraz pora na dwukolorowy 🙂

Kici, kici

Dużo frajdy sprawiło mi wymyślanie i robienie tego… chyba jednak płaszczyka. Wszystko zaczęło się od tej fotografii. http://https://www.mybaze.com/pl/product/485761/cocoonbear  Znajoma przesłała zdjęcie kokona- pidżamy, szlafroka-trudno jednoznacznie określić.

Oczywiście w miarę postępu prac, projekt zaczął ewoluować. Przede wszystkim miało być na drutach, czarne i bez suwaków i zamków, jasne da się zrobić… Jakiś czas potem- lejące, jeszcze póżniej: miało być sexy- ha, ktoś pomyśli:” włóczka i sexy? Pomyłka!” Z tego też udało się wybrnąć i dzisiaj prezentuję z dumą  płaszczyk Kici,kici 

ol

Całość zrobiona z Alize lino- mieszamki lnu i wiskozy, zużyłam około 55 dag, druty 4,5.

Podsumowując, inspiracje różnymi drogami chodzą 🙂