Zawirowania

Pozwólcie, najpierw trochę się pokajam, bo zaniedbałam pisanie. Jednak wynikło ono z dużej ilości projektów jakie do mnie trafiły. Trochę o nich opowiem. Dwa pierwsze, to swetry. Oba z miękkiej wełny: w różnych kolorach i o różnych fasonach.

Głównym motywem pierwszego będzie ażurowy wzór. Alpaka jest doskonałą włóczką na tego typu dzianiny. Istniejący wzór lekko zmodyfikowałam, by pasował do gładkiej górnej części sweterka.

alpaż

Drugi sweter, to sweter narciarski: z półgolfem, wykonany ściegiem żeberkowym. Sam fason wymaga jeszcze trochę pracy- nie mogę się zdecydować czy będzie to reglan, czy rękawy z główką- czas pokaże :).

Kolejny projekt, jaki zaprząta moją głowę to, chusta. Znalazłam interesujący wzór w sieci i postanowiłam spróbować. Wełna jakiej używam to pięknie ufarbowane merino. Część chusty jest gładka, a część stanowi ażurowy pas. Jeszcze chwilę potrwa nim ją skończę, bo priorytet to, ażurowy sweter.

chust2

Pojawiły się jeszcze dwa mniejsze projekty: męski szal i kolczyki. Proszę Państwa, od czasu występów piłkarskiej reprezentacji Polski oraz reklam z eleganckim Trenerem reprezentacji, panowie starają się bardziej dbać o swój wygląd… na gwałt zamawiają i kupują szaliki a`la Nawałka… hmmm od czegoś trzeba zacząć, można od szalika 😉 Takie właśnie zamówienie trafiło do mnie.

szan

Kolczyki, to temat z ostatniej chwili …i będą zrobione na szydełku, tak dla odmiany. Musimy jeszcze uzgodnić szczegóły, ale sam pomysł jest doskonały. I proszę, zaczęło się od mnóstwa czapek, a teraz takie zawirowania 🙂

Czapy, czapki, czapeczki

Październik, w sezonie 2016 jest zdecydowanie miesiącem czapki. Wczoraj powstała kolejna trzecia bądź czwarta. Z nieznanego mi powodu, niektóre okresy czasu charakteryzuje jedna część garderoby. Zmienia się rodzaj włóczki i rozmiar drutów, ale schodzi z nich czapka za czapką- w tym konkretnym przypadku. Nie powiem, lubię gdy coś się dzieje… i zaczęło się dziać, bo spływają nowe zamówienia. W ostatnim czasie było sporo czapek, jakiś szal, a w perspektywie będzie jeszcze kilka rzeczy ( na razie nie mogę nic więcej powiedzieć ) 🙂

czapy

Dostałam również specjalne zamówienie od Pana Męża i Syna mego. Panowie zażyczyli sobie … czapki oczywiście, ale nie takie zwykłe, o nie! Czapki w wybranych kolorach: czarnym i czerwonym, ze szczególnej włóczki- merino, a co najważniejsze: o skrupulatnie wybranym fasonie.  

“O co tyle hałasu?” zapyta ktoś. Ot, kolejne czapki… Racja, kolejne czapki, ale piszę o tym dlatego, że Panowie dokonali przemyślanego wyboru. Sami. Obaj uprawiają sport i lubią aktywność na zewnątrz bez względu na pogodę. Obaj lubią gdy Im ciepło w głowę – jeszcze raz: ciepło, nie gorąco. Gdy głowa jest chroniona przed wiatrem oraz gdy nie podgryza jej włóczka. Udało się Im tak dobrać parametry włóczki by móc spełnić te wymagania. Okazuje się, że czasem słuchają co mówię 😉

Wspominam o tym, ponieważ każda  włóczka ma jakieś określone cechy, które można wziąć pod uwagę i wykorzystać przy planowaniu kolejnego projektu. Dla osób zajmujących się dzierganiem to żadna nowość, jednak dla nowicjusza taka wiedza może być przydatna.  

Jesienny rozgardiasz

Chwilę trwało, ale jesień nadeszła.  Sezon swetrowo-czapkowo-szalikowy został tym samym otwarty 🙂 Nie wiem jak Wy, ale ja mam ręce pełne roboty, tym bardziej ,że zbliżają się kolejne targi. Wypróbowuję różne pomysły, jedne z powodzeniem, a inne nie. Musiałam się przeprosić z pomysłem zrobienia bolerka ściegiem angielskim, zaczepionym na zrobionej tasiemce warkoczu- w głowie i na rysunku wyglądało świetnie… niestety w rzeczywistości dużo gorzej 🙁 Nie, nie rezygnuje będę próbować dalej… z pewnymi modyfikacjami…

Oprócz wspomnianych już zmagań powstał cudnie żółty szal z farbowanej ręcznie włóczki,  w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia.

 

yel3

Czapka, bo czapek nigdy dość, sweter w stylu retro oraz kilka par mitenek. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że właśnie mitenki są bardzo popularne wśród muzyków, zgadlibyście?

Wracam do drutów bo samo się nie zrobi 😉 Za jakiś czas pokażę efekty. 

 

Wrażenie

Mniej więcej od trzech lat przyglądam się baczniej, szeroko pojętej, branży wełnianej. Poświęconym temu tematowi portalom, stronom internetowym, sklepikom itd. Cieszy fakt, że jest ich coraz więcej, oferują zróżnicowany asortyment- w zasadzie na każdą kieszeń. Oczywiście, naturalne włóczki są znacznie droższe od tych z domieszkami, ale to chyba nikogo nie dziwi.

Również sprzęt 🙂 druty, szydełka, znaczniki, liczniki wszelkiego typu są dostępne w doskonałej jakości z niemalże każdego rodzaju materiału: począwszy od drewna przez bambus, a kończąc na sylikonie i aluminium. Ktoś pomyśli, “ale o co common”? Ano o to, że takim sprzętem świetnie się dzierga i szydełkuje- wiem bo testowałam na sobie. Są włóczki które lepiej “pracują” na drutach stalowych, a inne na pokrytych teflonem czy sylikonem. Podobnie jest z szydełkami.

IMG_0005

Kolejnym powodem moich zachwytów będą kolory dostępnych włóczek: ich jasność, intensywność, gama, połączenia: hulaj dusza piekła nie ma! Fantastyczne włóczki docierają do nas z tak odległych krajów jak Peru, Urugwaj gdzie powstają spółdzielnie farbiarskie by zaktywizować zawodowo kobiety i tym samym pomóc Im się uniezależnić, co w kulturze “macho” nie jest prostą sprawą. Drogie Panie, potraficie wyczarować niesamowite zestawy barw, proszę nie przestawać!

To jednak nie koniec, bo i w naszym kraju są odważne Panie, które farbują przędzę. Zaczyna ona zdobywać uznanie i rosnącą liczbę klientów. Osobiście jestem zachwycona takim obrotem sprawy, bo to oznacza większy wybór, różnorodność, a przede wszystkim jakość 🙂

Podsumowując, jest dobrze, trzymam kciuki by ogólne trendy nie zbaczały z kursu i by za kolejne trzy/ cztery lata móc napisać równie entuzjastyczny wpis 🙂   

Chwila oddechu

Uff, trochę spokoju… czyli okazja by napisać kilka słów i pochwalić się nowymi projektami 🙂 W sierpniu, kiedy tyle się działo: przemeblowania, wyjazdy wakacyjne, przygotowania na targi… z pewnymi trudnościami jednak powstały wdzianka, z których – nie ukrywam – jestem zadowolona. W pierwszym przypadku historia jest banalna, buszując na stronach sklepów z włóczkami znalazłam mieszankę alpaki i bawełny, piękną. Oprócz fantastycznego składu o równie interesującym kolorze- po mistrzowsku farbowana w odległym Urugwaju.

chr16

Nazwałam ją “Chruśniak”. Swego czasu bardzo podobało się zimowe szare poncho, przyszła mi do głowy wersja letnia. Nada się idealnie do sukienki wieczorową porą lub zamiast swetra do koszuli i spodni.

chru1

“Zebra” jest rozwinięciem dwóch wcześniejszych pomysłów. Zrobiona z mieszanki wełny i akrylu. Wykorzystałam pozostałości włóczki po zeszłorocznych projektach.

zebradoJPG

Całkiem zgrabnie udało się połączyć dwa odcienie szarości. Dodatkowym bonusem jest to, że wdzianko można nosić założone przodem, a innym razem tyłem na przód jak dwa różne sweterki 🙂

zebraa

zebrarJPG

 

 

W niedoczasie

Znacie ten stan?

Ciągła gonitwa, wydarzenie za wydarzeniem, robótka za robótką. Tylko czasu brak, by to wszystko zapisać. Nawet dokumentacja fotograficzna powstała, ale nie ma chwili by na spokojnie usiąść i wszystko zapisać.  Dobrze, już przestaję psioczyć 😉

Podsumowując, było bardzo pracowicie i energetycznie, zarazem – mam nadzieję, że już 3 września będzie to widać podczas Praskiej Strefy Twórców i Targów Sztuki i Rzemiosła Artystycznego organizowanej przez Galerię Uległą. Nie ukrywam, jestem trochę przejęta.

Jednak do soboty jeszcze parę dni i oczywiście kilka spraw do ogarnięcia. 

Nie zwlekając dłużej, wszystkich Warszawiaków i Tych w stolicy przejazdem, zapraszam serdecznie w sobotę 3 września od godziny 14.00 do 20.00 na kiermasz i wspólne świętowanie na ulicy Ząbkowskiej na warszawskiej Pradze.

Do zobaczenia 🙂

Ojcowskie inspiracje

Wakacje czas na odpoczynek, podróże mniej lub bardziej sentymentalne oraz szukanie inspiracji. Tak tegoroczne lato obfitowało w te ostatnie. Wracając z Południa za namową Ojca rodziny- Pana Męża mego- wstąpiliśmy do Ojcowskiego Parku Narodowego ( stąd ten przewrotny tytuł :)).

Niemalże każdy Polak w jakimś momencie swojej edukacji natrafił na fotografie Maczugi Herkulesa czy Bramy Krakowskiej. Już same fotki robią wrażenie, a osobiście stanąć pod Maczugą: zobaczyć i poczuć jej ogrom, potęgę… niezapomniane!

herkules1

Jednak jeszcze jedna rzecz zwróciła moją uwagę: roślinność- jej kolory, formy i nieprawdopodobne wręcz miejsca, w których można ją znaleźć. Połączenia świeżej zieleni, bieli i czerwieni; brązy szarości żółcie i zieleń, a czasem takie konfiguracje, które nie przyszły by do głowy. Jedno słowo: z a ch w y t .

brkrak

barwy2

barwy3

Oczywiście należało część tych cudów udokumentować, na szczęście nie ogranicza nas już ilość klatek na kliszy… poszaleliśmy z Panem Mężem – nawet bardzo 😉

Zamieszczam tu tylko kilka dowodów owego szaleństwa 🙂

Remanenty

Zanosiło się na te porządki już dłuższy czas- przez grzeczność nie wspomnę jak długo… Dość że chwilę to trwało ,a ponieważ mam projekt dokończenia Singerowskiego stolika i zaadoptowanie go na moje miejsce pracy, chcąc nie chcąc trzeba było ogarnąć kilka spraw. Przyświecała mi idea fix: REDUKCJA. Zanim jednak czegokolwiek się pozbędę muszę wiedzieć co mam…  Przede wszystkim skontrolować surowiec czyli: ilości, rodzaju, koloru włóczki jestem szczęśliwą posiadaczką.

desk

Dokonało się, zdecydowałam się na podział ze względu na rodzaj, a nie kolor i tak: w jednym worze mam włóczki bawełniane- z przeznaczeniem na kolejne pokrowce foteli: teraz dla syna :), w następnym worze mam włóczki wełniane, a w zasadzie końcówki po projektach z przeszłości. W jeszcze innym kupioną niedawno z przeznaczeniem na swetry i w ostatnim worze … chwila jest podniosła… wszelkie niedokończone lub zarzucone z jakiś względów projekty i tu doliczyłam się trzech\ czterech porzuconych sierotek.

W międzyczasie powstały getry z ażurowym motywem u góry. By wygodnie się nosiło i dobrze wyglądało wplotłam gumki, tak powstały getry samonośne 🙂 Nie samym sprzątaniem człowiek żyje!

get

Przy okazji sprawdziłam i stworzyłam kosz na wszelkie druty, szydełka, agrafki, znaczniki, nożyki i nożyczki- cały warsztat w jednym koszu. Cud, że wszystko się mieści!

ru2

Jednak to nie koniec, lubię gdy dużo się dzieje i tak symultanicznie robię elegancki rudy sweter, czarną bluzeczkę z ażurowym motywem, ustawiam meble, szukam ciekawych wzorów i produkuję dywanik, ale o tym już w kolejnym wpisie. 🙂

Puchate- już nam nie straszne

Na Dzień Dziecka zrobiłam sobie prezent i zamówiłam włóczkę, o której marzyłam dłuższy czas. Zwłoka wynikała z obawy, że  sobie z nią nie poradzę… Mowa o  mieszance alpaki i jedwabiu: miękka, lekka i bardzo puszysta. Unikałam tego rodzaju włóczek ze względu na częste zmiany jakich dokonuję w tworzonych przez siebie projektach: w głowie czy na rysunku coś wydaje się dobre, a gdy jest gotowe… cóż ta włóczka zmian nie lubi. 

Tym razem byłam gotowa na ewentualne trudności i bardzo starałam się nie zmieniać pierwotnego projektu, ha tu jednak poniosłam porażkę. Dosyć szybko zrobiłam przód swetra i wierzcie mi początkowo bardzo mi się podobał. Nawet upięłam go na manekinie i zrobiłam fotki. Zaczęłam robić tył … i tak robiłam zerkając na przód i… coraz mniej mi się podobał ( niestety wyznaję zasadę: jak można coś zrobić lepiej to należy to zrobić). Gdy tył był gotowy, było już dla mnie pewne przerabianie przodu- choć jeszcze przez chwilę próbowałam ze sobą walczyć, na próżno.

alpacs1

Męka, tak mogę określić prucie tej włóczki. Długotrwała męka, bo szybko nie da się tego zrobić. Jak już wspomniałam byłam poniekąd gotowa na taki zwrot akcji i nie poddałam się! Przód dostał nowe wykończenie 🙂 Zrobienie rękawów i reszty swetra było już spacerkiem po parku.

Przedstawiam pierwszy sweter z alpaki mojego autorstwa. Mile widziane wszelkie komentarze  🙂

Włóczka: Alpaca Silk Drops  alcsi3jpg

Na sweter użyłam 125g

Druty 5mm i 4mm

Hołdując tradycji

Powoli tradycją się staje, że w okolicach maja/czerwca magicznie znajduje się w moim posiadaniu jakiś mebelek, który woła o drugie życie. Tak w zeszłym roku pojawiła się półka: “Terminy gonią”, “Lato szaleństwu sprzyja”. W tym sezonie pojawił się stolik od maszyny Singer.  Bardzo długo odwracano od niego wzrok i spychano w kąt- dosłownie i w przenośni.

singera

Nadszedł w końcu czas by się nim zająć. Wymyśliłam sobie, że odnowienie takiego stolika powinno się robić pod okiem profesjonalisty, by przez brak wiedzy czy umiejętności nie zepsuć tego cuda. Znalazłam fantastyczny warsztat: Renowacji starych mebli, pracuje się pod okiem stolarzy, którzy zęby zjedli na odnawianiu i restaurowaniu mebli dawnych. Z tego znana jest Pracownia i Galeria Stara Praga. Przez cztery popołudnia, meble poddawane były: czyszczeniu, nakładaniu forniru, olejowaniu, bejcowaniu i finalnie politurowaniu.

singerb   singerc

Słupek wiedzy na temat stolarskiego rzemiosła podniósł się znacznie. Dowiedziałam się kilku interesujących rzeczy na temat samego drewna i jego właściwości. Zamierzam z tej wiedzy korzystać 🙂

Jednak przede wszystkim, poznałam niesamowitych ludzi, pasjonatów, znawców i fachowców- jestem szczęściarą.