Zmiany… zmiany… zmiany…

Minęło sporo czasu od mojego ostatniego wpisu. Nie nadążam za zmianami. I żebyśmy się dobrze zrozumieli, to nie skarga tylko stwierdzenie faktu. Po przeniesieniu bloga, przyszła pora na przenosiny sklepu. Ponieważ Da Wanda kończy działalność  w Polsce, dostaliśmy możliwość przeniesienia swoich butików na platformę Etsy. com. Ot, taki gigant światowy.  ” Bomba”- pomyśli ktoś- jasne, jestem bardzo zadowolona i przerażona zarazem. Takie maleństwo jak Druciak wśród tysiąca znanych i cenionych twórców, postanowiłam spróbować mimo obaw. Dodatkowo część dzianin wystawiłam w Galerii Ruda Klara – handmade & vintage. Czas pokaże czy rzeczy wystawione w obu miejscach budzą zainteresowanie i w jakim stopniu.

Tu linki dla ciekawych:

https://www.etsy.com/pl/shop/druciaknatalii

https://rudaklara.pl/vendor/druciaknatalii/

Co jeszcze słychać? Pracuję teraz nad chustą. Znalazłam piękny wzór, który zapragnęłam wykorzystać.

Okazało się, że na rosyjskich stronach dziewiarskich jest mnóstwo ciekawostek – warto tam zajrzeć 🙂

Metamorfozy

I tym razem tradycji musiało stać się zadość. Zaczęło się chyba zeszłej jesieni. Nie pamiętam dokładnie, w każdym razie na podwórku stanął kontener, bo ktoś robił większy remont. Stał i straszył dłuższy czas. Pewnego dnia na samym wierzchu różnych odpadów pojawiło się krzesło. Oczywiście przyciągnęło mój wzrok. Patrzyłam tak na nie kilka dni bijąc się z myślami: “wziąć, nie wziąć, nada się nie nada”. Argumentem przeciwko, była również przewidywana przeze mnie reakcja Pana Męża mego. Ale cały rozsądek trafił szlag, gdy zaczęło lać i lało bez przerwy kilka dni. Opierałam się dzielnie… dwa dni, a ono -znaczy krzesło, patrzyło na mnie żałośnie. Trzeciego pobiegłam na podwórko, wyciągnęłam biedaka i zabrałam do domu. Bardzo brudny, bardzo zniszczony i rzecz jasna bardzo mokry. Pomieszkał sobie z nami trochę i sechł.

krzeslo1 

W zeszłą sobotę nadeszła pora na przemianę. W Pracowni Renowacji Mebli Dawnych przy Galerii Sztuki “Stara Praga” pod okiem, nieocenionych znawców: Pani Anety i Pana Jacka udało się biedaka przywrócić do życia. Chwilami stawiał mocny opór, ale wiedza i umiejętności wcześniej wspomnianych oraz moja determinacja, wygrały 🙂

krzeslo3

Jestem bardzo zadowolona bo mam teraz do  uprzednio odnowionego biureczka, pasujące i również przeze mnie odnowione krzesło. Małe rzeczy, a cieszą.

krzeslo4

Rozterki Pluszaka

W zasadzie “Pluszak” był już gotowy dwa dni temu. Jakoś nie mogłam się zebrać by powrabiać nitki i pozszywać go do końca. I tak tułałam się z kąta w kąt, a on patrzył na mnie z wyrzutem. Coś nie dawało mi spokoju. Jeszcze chwilę pokrążyłam i… oczywiście zmieniłam delikatnie koncepcję, co oznaczało prucie i dodawanie nowych elementów. Gdy wszystko było gotowe pospinałam kawałki razem, włożyłam na siebie i w celach testowych podeszłam do lustra…

Niby wszystko w porządku, układa się dobrze, nieźle wygląda… tylko, no właśnie o to “tylko” chodzi. Dość często gdy wychodzę: czy na jakieś spotkanie, czy wieczorem na chwilę zapomnienia, brakuje mi jakiegoś dopełnienia – wdzianka,które w zależności od reszty stroju i okazji będzie się dobrze prezentować, a ja w nim. Swetry i marynarki posiadam, ale od dłuższego czasu są passe i wiszą w szafie w oczekiwaniu na zmianę sytuacji 😉

Stąd wziął się pomysł na pluszaka- bolerko, narzutkę nie wiem jak To nazwać. Zostało mi trochę różnego rodzaju alpaki i stwierdziłam, że będzie to dobry materiał. Sam schemat jest bardzo prosty, to prostokąt złożony na pół i zszyty z obu brzegów, tak by powstały rękawy. Już wcześniej robiłam podobne, choć wtedy użyłam innej włóczki, a głównym motywem był ażur.

DSC_5175

Teraz postawiłam na prostotę, ot jersey, a kołnierz i mankiety francuski. Na całość zużyłam 100 g Alpaki Silk plus końcówka Alpaki Suri, pracowałam na drutach 5 mm.

plusz1plusz2plsz3

Wracając do meritum, zapytałam Pana Męża mego: “Czy To dobrze wygląda?” I powiem tak , odpowiedź mnie nie zachwyciła… “Ładne, ale nosi się takie?” Otóż to ! Ja postanowiłam nosić, ale co Wy myślicie na ten temat?

Czekam na opinie, wszelkie. Więc bez krępacji, przyjmę wszystko na klatę.

Połajanka

Tak ,tak należało mi się! Zostałam przywołana do porządku: “…bo dawno nic nie pisałaś na blogu”…
Już to naprawiam.
Od czasu tuniki pojawiła się jeszcze ażurowa bluzeczka.

Oj, napsupła mi ona krwi. Robótka cienkimi drutami 2,75mm, włóczka Lana Grossa, Lace Lux- mieszanka wiskozy i wełny. Trudność polegała na ilości ażuru- w największym skrócie. Najpierw musiałam nauczyć się wzoru, na który składały się cztery rzędy:
1rz. Oczka lewe.

2rz. 1 oczko prawe, 2 oczka prawe razem, narzut, 3 oczka prawe, narzut, zdjąć 1 oczko, 2 oczka prawe przerobić razem, przeciągnąć przez nie zdjęte oczko, narzut,3 oczka prawe. Na końcu rzędu narzut, zdjąć 1 oczko, 1 oczko prawe, przeciągnąć przez nie zdjęte oczko, 1 oczko prawe.                                                        

3rz. Oczka lewe.                                                                                                

4rz. 3 oczka prawe,(nitka z przodu robótki), zdjąć 1 oczko, 2 oczka prawe razem, przeciągnąć przez nie zdjęte oczko   ( nitka cały czas z przodu), 3 oczka prawe- powtarzać do końca.

Ot, niby takie nic, a dało mi prawdziwie popalić! Najmniejsza pomyłka oznaczała prucie. W którymś momencie myślałam, że rzucę w kąt, na szczęście uparta ze mnie sztuka!   

Na całość zużyłam około 130g włóczki. Czy warto było się tak upierać sami oceńcie.

DSC_5213

Tunika “RUNO”

run1

Leśne tematy są ostatnio na topie. U mnie na warsztacie pojawiła się włóczka w kolorach jesiennego lasu. W jakiejś gazetce zobaczyłam wzór, który bardzo mi się spodobał i postanowiłam coś z tym zrobić 😉

Chwila dumania zaowocowała pomysłem na dwustronną tunikę. Dlaczego dwustronną?- zapyta ktoś… W trakcie robienia próbek obliczeniowych oraz zmian we wzorze, okazało się, że strona która pierwotnie miała być lewą stroną tuniki jest wyraźniejsza, ciekawsza, bardziej przykuwa wzrok. To oczywiście moje zdanie, a gusty są różne, wybór strony pozostawiam w gestii przyszłej właścicielki.

runl

runp

Tunikę zrobiłam z włóczki Lace Malabrigo, ostatnimi czasy mojej ulubionej. W pracy korzystałam z drutów 4 i 5 mm (tym samym wzór jest luźniejszy) oraz szydełka 2,5mm- do połączenia/pozszywania wszystkich elementów. Tunika jest leciutka i cienka- to zasługa włoczki, ale o tym pisałam już wielokrotnie. Ten konkretny sweterek ma rozmiar XS i na całość zużyłam 120 g.

run2

run3


 

Nowe spojrzenie czyli poprawki

Gdzieś na dnie szafy ukrył się koc piknikowy, zrobiony przeze mnie dwa lata temu. Koc miał służyć, ale z bliżej nieodgadnionych dla mnie powodów- a może ich nie pamiętam? – karnie siedział w szafie.  Nadeszła jego pora 🙂 Jednak po wyjęciu na światło dzienne nie zrobił najlepszego wrażenia… Jakiś taki smutny, szary – na łąkę się zdecydowanie w tym sezonie nie nadawał.Nie zwlekając kolejnych dwóch lat zabrałam się do demolki.Gdy każdy z prostokątów otrzymał na powrót wolność, zaczęło się poszukiwanie nowych satysfakcjonujących rozwiązań.

narzuta

I tak, prostokąty przeleżały na zydelku jakieś dwa tygodnie i smagały moje sumienie niewypowiedzianą pretensją. Gdy już dłużej nie mogłam tego znieść, rozpoczęłam poszukiwania właściwej włóczki… To też zajęło kilka dni… Znalazłam i ochoczo wzięłam się do pracy. Gdy koc był gotowy, miałam plan wystawić go w sklepie, ale na moment przed pojawił się mój Syn i stwierdził, że On tego koca nie odda! Nie odda i basta!

Zmiany niewielkie, a różnica widoczna. Czy należy się dziwić Młodemu Człowiekowi?

k.piknik.bl

Korzystając z okazji Wszystkim Dzieciom Radości, Uśmiechu i Zabawy

Majowo

Ciągle coś się dzieje i trudno mi usiąść i zdać Wam relację. Cóż maj… Drutów też nie złożyłam choć ze względu na ilość wydarzeń nie powstało nic nowego. Lista projektów powiększa się z dnia na dzień, tylko rąk brakuje do dziergania 😉 A jeszcze trzeba było zająć się roślinkami bo wiosna, bo doniczki za małe, bo ziemię trzeba wymienić, bo nawóz … Tak usprawiedliwiam się. Czy jestem usprawiedliwiona?

Aktualnie mam trzy rozgrzebane projekty: koc- który powstał już jakiś czas temu, ale postanowiłam go na nowo wykończyć- czeka. Kolejna jest bluzeczka w odjechanym melanżu czerwono-różowym o ciekawym ażurowym wzorze póki co mogę się pochwalić tylko kilkoma gotowymi centymetrami. Do sukienki zielono-turkusowej dorabiam pasek tak by można było ciekawie ją na sobie udrapować. Jakoś opornie mi to idzie i wcale nie gwarantuję, że te troczki powstaną 😉

Co jeszcze słychać? Próbuję zachęcić klientów do zaglądania i kupowania w moim sklepiku na DaWandzie. Z tym też jest trochę zabawy. Jak będziecie mieć chwilkę to zajrzyjcie.

Lecę bo pranie się skończyło i chyba powinnam je wywiesić 😉

 

 

…Kamizelka…i spódnica

Alpaka Suri, po raz kolejny dałam się uwieść kolorom: zobaczyłam i zapałałam chęcią posiadania i wypróbowania. Delikatna, mięciutka i lekka. Chwilę trwało nim wpadłam na pomysł co z niej zrobić. Cierpliwie czekała w pudełku 🙂

DSC_4175

Powstała kamizelka lub bezrękawnik – i jedna i druga nazwa jest niezgrabna i “trąci myszką”, ale z braku lepszych tak zostało. Na całość zużyłam około 130g obu kolorów, wybrałam nieco grubsze druty niż zalecane bo 4mm przez co ścieg jest luźniejszy. Schemat jest prosty, to prostokąt z dwoma otworami na ręce. Zaczynając pracę miałam obawy czy uzyskam efekt, na którym mi zależało: lekkość. Z pomocą przyszedł ścieg francuski, ale sami oceńcie czy zamiar się powiódł.

kam1

kam2

Następnym wyzwaniem, zdecydowanie trudniejszym było przerobienie sukienki. Tak, tak wyciągnęłam z szafy i przestało się podobać. Włóczka to taki doskonały materiał, z którego można wyczarować cokolwiek się nam zamarzy, a mnie przestała podobać się sukienka. Choć prucie raz zrobionej rzeczy przyprawia mnie o ból serca, wzięłam się w karby i sprułam górę sukienki. Został ażurowy dół. Spódnicy jeszcze nie było w moim repertuarze, jak to mówią: “kiedyś musi być ten pierwszy raz” 🙂 Dorobiłam pasek i po krótkich dywagacjach czy wszyć suwak czy wpuścić gumkę stanęło na gumie.

Spódnica do odważnych należy, jest prześwitująca, ale można temu zaradzić wkładając ciemne rajstopy lub halkę.

lino2