Znowu rządzi alpaka, sweter zrobiony na cienkich drutach 3mm i 2,5mm. Bez udziwnień, jedyną fanaberią są zielone melanżowe pasy z wełny. Całość zrobiona jerseyem, wykończona ściągaczem 1/1. Dlaczego o tym piszę? Bo przy okazji robienia tego swetra miałam sposobność używać krótkich drutów asymetrycznych. Ot, takie maleństwo, a sprawdziło się znakomicie 🙂
Niezastąpione, gdy trzeba zrobić rękawy na okrągło. Ich zaletą jest też fakt , że bez względu na ilość oczek na drutach ( miałam ponad 100 ), nic z nich nie spada. Ścieg wychodzi równy, a sama praca nimi jest płynna. Jeden z drutów jest krótszy i o rozmiar (1mm) szerszy do drugiego. Jedną parą takich drutów możemy wykonać rękawy i mankiety.
Od dawna się nie odzywałam, ale to nie znaczy, że przestałam dziergać. Słowem usprawiedliwienia: nie miałam przestrzeni na pisanie. Mimo to powstało kilka swetrów, nieudane bolerko i jedna bluzka bardziej udana niż druga.
Do nietrafionych egzemplarzy nie ma co wracać , bo już ich nie ma. Wspomnę tylko, że musiały powstać bym się przekonała jak bardzo są nieudane. Wyobraźnia nie zawsze daje radę.
Zielony, rozpinany sweter powstał z połączenia wełny- melanżu zieleni (Hobbii) z moherem w szarym kolorze (Rovan). Prosty sweter, zrobiony jerseyem i wykończony ściągaczami. Pracowałam drutami 5,5 i 4,5 mm. Zapinany na sześć szklanych guzików. Ledwie zdążyłam go pozszywać, a znalazła się klientka i niestety zdjęć gotowego swetra nie mam.
Reglan w pasy. Czarno- zielony reglan, połączenie wcześniej wspomnianej wełny Hobbii i czarnej alpaki BC Garn. Przy pracy nad tym swetrem pierwszy raz używałam asymetrycznych drutów na żyłce… Niebywałe, choć byłam pełna wątpliwości to jednak zdały egzamin. Mimo niewielkiego rozmiaru byłam w stanie sprawnie nimi operować. Sweter ma duży rozmiar bo XXL, ale ponieważ w dużej części to alpaka jest lekki. Prace wykończeniowe trwają.
Wiązany sweter z alpaki. Alpaka BC Garn, ostatnimi czasy mój ulubiony materiał. Dwie nitki różowa i fioletowa , druty 8 mm. Mankiety i wykończenie dołu- ścieg ażurowy, reszta jersey. Sweter jest lekki i luźny, musiał trochę powisieć w “poczekalni” zanim wymyśliłam, że mogę wrobić troczki.
Do zrobienia bluzki wykorzystałam dwa rodzaje włóczki: bawełnę Reva (GGH) i ręcznie farbowane merino ( Włóczki Warmii). Bluzka robiona na okrągło od dołu, ściągacz 2/4, użyte druty to 4 mm. Na upały 30°C i powyżej nie polecam , ale przy 20 czy 20 paru stopniach powinna się nadawać.
Gdzieś na dnie szafy ukrył się koc piknikowy, zrobiony przeze mnie dwa lata temu. Koc miał służyć, ale z bliżej nieodgadnionych dla mnie powodów- a może ich nie pamiętam? – karnie siedział w szafie. Nadeszła jego pora 🙂 Jednak po wyjęciu na światło dzienne nie zrobił najlepszego wrażenia… Jakiś taki smutny, szary – na łąkę się zdecydowanie w tym sezonie nie nadawał.Nie zwlekając kolejnych dwóch lat zabrałam się do demolki.Gdy każdy z prostokątów otrzymał na powrót wolność, zaczęło się poszukiwanie nowych satysfakcjonujących rozwiązań.
I tak, prostokąty przeleżały na zydelku jakieś dwa tygodnie i smagały moje sumienie niewypowiedzianą pretensją. Gdy już dłużej nie mogłam tego znieść, rozpoczęłam poszukiwania właściwej włóczki… To też zajęło kilka dni… Znalazłam i ochoczo wzięłam się do pracy. Gdy koc był gotowy, miałam plan wystawić go w sklepie, ale na moment przed pojawił się mój Syn i stwierdził, że On tego koca nie odda! Nie odda i basta!
Zmiany niewielkie, a różnica widoczna. Czy należy się dziwić Młodemu Człowiekowi?
Korzystając z okazji Wszystkim Dzieciom Radości, Uśmiechu i Zabawy
Pozwólcie, najpierw trochę się pokajam, bo zaniedbałam pisanie. Jednak wynikło ono z dużej ilości projektów jakie do mnie trafiły. Trochę o nich opowiem. Dwa pierwsze, to swetry. Oba z miękkiej wełny: w różnych kolorach i o różnych fasonach.
Głównym motywem pierwszego będzie ażurowy wzór. Alpaka jest doskonałą włóczką na tego typu dzianiny. Istniejący wzór lekko zmodyfikowałam, by pasował do gładkiej górnej części sweterka.
Drugi sweter, to sweter narciarski: z półgolfem, wykonany ściegiem żeberkowym. Sam fason wymaga jeszcze trochę pracy- nie mogę się zdecydować czy będzie to reglan, czy rękawy z główką- czas pokaże :).
Kolejny projekt, jaki zaprząta moją głowę to, chusta. Znalazłam interesujący wzór w sieci i postanowiłam spróbować. Wełna jakiej używam to pięknie ufarbowane merino. Część chusty jest gładka, a część stanowi ażurowy pas. Jeszcze chwilę potrwa nim ją skończę, bo priorytet to, ażurowy sweter.
Pojawiły się jeszcze dwa mniejsze projekty: męski szal i kolczyki. Proszę Państwa, od czasu występów piłkarskiej reprezentacji Polski oraz reklam z eleganckim Trenerem reprezentacji, panowie starają się bardziej dbać o swój wygląd… na gwałt zamawiają i kupują szaliki a`la Nawałka… hmmm od czegoś trzeba zacząć, można od szalika 😉 Takie właśnie zamówienie trafiło do mnie.
Kolczyki, to temat z ostatniej chwili …i będą zrobione na szydełku, tak dla odmiany. Musimy jeszcze uzgodnić szczegóły, ale sam pomysł jest doskonały. I proszę, zaczęło się od mnóstwa czapek, a teraz takie zawirowania 🙂
Uff, trochę spokoju… czyli okazja by napisać kilka słów i pochwalić się nowymi projektami 🙂 W sierpniu, kiedy tyle się działo: przemeblowania, wyjazdy wakacyjne, przygotowania na targi… z pewnymi trudnościami jednak powstały wdzianka, z których – nie ukrywam – jestem zadowolona. W pierwszym przypadku historia jest banalna, buszując na stronach sklepów z włóczkami znalazłam mieszankę alpaki i bawełny, piękną. Oprócz fantastycznego składu o równie interesującym kolorze- po mistrzowsku farbowana w odległym Urugwaju.
Nazwałam ją “Chruśniak”. Swego czasu bardzo podobało się zimowe szare poncho, przyszła mi do głowy wersja letnia. Nada się idealnie do sukienki wieczorową porą lub zamiast swetra do koszuli i spodni.
“Zebra” jest rozwinięciem dwóch wcześniejszych pomysłów. Zrobiona z mieszanki wełny i akrylu. Wykorzystałam pozostałości włóczki po zeszłorocznych projektach.
Całkiem zgrabnie udało się połączyć dwa odcienie szarości. Dodatkowym bonusem jest to, że wdzianko można nosić założone przodem, a innym razem tyłem na przód jak dwa różne sweterki 🙂
Zanosiło się na te porządki już dłuższy czas- przez grzeczność nie wspomnę jak długo… Dość że chwilę to trwało ,a ponieważ mam projekt dokończenia Singerowskiego stolika i zaadoptowanie go na moje miejsce pracy, chcąc nie chcąc trzeba było ogarnąć kilka spraw. Przyświecała mi idea fix: REDUKCJA. Zanim jednak czegokolwiek się pozbędę muszę wiedzieć co mam… Przede wszystkim skontrolować surowiec czyli: ilości, rodzaju, koloru włóczki jestem szczęśliwą posiadaczką.
Dokonało się, zdecydowałam się na podział ze względu na rodzaj, a nie kolor i tak: w jednym worze mam włóczki bawełniane- z przeznaczeniem na kolejne pokrowce foteli: teraz dla syna :), w następnym worze mam włóczki wełniane, a w zasadzie końcówki po projektach z przeszłości. W jeszcze innym kupioną niedawno z przeznaczeniem na swetry i w ostatnim worze … chwila jest podniosła… wszelkie niedokończone lub zarzucone z jakiś względów projekty i tu doliczyłam się trzech\ czterech porzuconych sierotek.
W międzyczasie powstały getry z ażurowym motywem u góry. By wygodnie się nosiło i dobrze wyglądało wplotłam gumki, tak powstały getry samonośne 🙂 Nie samym sprzątaniem człowiek żyje!
Przy okazji sprawdziłam i stworzyłam kosz na wszelkie druty, szydełka, agrafki, znaczniki, nożyki i nożyczki- cały warsztat w jednym koszu. Cud, że wszystko się mieści!
Jednak to nie koniec, lubię gdy dużo się dzieje i tak symultanicznie robię elegancki rudy sweter, czarną bluzeczkę z ażurowym motywem, ustawiam meble, szukam ciekawych wzorów i produkuję dywanik, ale o tym już w kolejnym wpisie. 🙂
Frajda, w ten sposób mogę opisać proces wybierania, zwijania wełny i konstruowania tego sweterka.
Wełna merino, jakość i kolor wprawiły mnie w zachwyt. Tak soczystej barwy, miękkości, lekkości wcześniej w swoich łapkach nie miałam, a miewałam różne. Trzeba wspomnieć, że włóczka jest farbowana ręcznie, a to oznacza, że przędza ma różne odcienie tego samego koloru. Wprowadza to dodatkowy element- moim zdaniem- upiększający.
Wybranie ściegów i fasonu w taki sposób, by jak najlepiej oddawały właściwości włóczki i jej piękno- zabawa przednia. I co wybrałam – reglan – oczywiście. Przód i tył swetra: wariacje ściegu ryżowego, rękawy gładkie: jersey. Całość robiona od dołu. Chwilę trwało zanim wszystko po przeliczałam, matematyki uczyłam się dawno temu, ale ciągle się przydaje ;). Gdy ogarnęłam ilość oczek oraz co po kolei należy zrobić, zostało już tylko żmudne dzierganie oczka za oczkiem. Na całość zużyłam 15 dag wełny- tu nie ma pomyłki! Efekt mojej pracy oceńcie sami, namawiam.
Po raz kolejny Święta dobiegły końca, katastrof nie było. Ha, nawet prezenty były trafione:)
Pomiędzy lepieniem pierogów, pieczeniem pierników i pakowaniem prezentów udało mi się jeszcze dokończyć jeden z projektów. Kolorowy, włóczkowy- częściowo robiony na drutach, a częściowo tkany na rękach- metodą szydełkową. Metodą szydełkową? a cóż to za zwierz zapytacie…
Otóż używamy rąk tak jakbyśmy używali szydełka. Ten konkretny komin jest zrobiony oczkami ścisłymi. Najpierw na drutach robimy około 9 metrów tasiemki, na jednym z końców tworzymy pętlę ( nieco węższą niż szerokość naszych ramion), na którą nawijamy około 25-28 oczek ścisłych, w zależności od wielkości pętli. Przerabiamy jeszcze dwa, trzy razy dookoła oczkami ścisłymi, luźny koniec tasiemki wrabiamy i przyszywamy. Moja wersja jest w bardzo żywych kolorach- rozświetli każdą twarz i dodatkowo ogrzeje szyję 🙂
Drugi projekt pojawił się tuż po otwarciu prezentów… Bo co ja mogłam dostać pod choinkę? No, kto zgadnie? Tak, masz rację, zestaw drutów. Ale nie byle jakich drutów! Mercedes wśród zestawów- marzyłam o nim od bardzo dawna i Mikołaj się zlitował 😉 W związku z tym trzeba było je natychmiast przetestować i tak urodził się pomysł na komin z warkoczem. Ten jest w bardziej stonowanych kolorach: szarość i błękity.
Ocieplacz zrobiony na okrągło na drutach 5 mm, szara włóczka mieszanka wełny i akrylu. Na druty nabrać około 220-260 oczek- u mnie wzór żeberkowy 3 oczka prawe, 1 oczko lewe, powtarzane na zmianę. Przerabiamy na okrągło aż robótka osiągnie 25 centymetrów wysokości i kończymy luźno. Warkocz: Trzy tasiemki uprzednio zrobione na drutach 4 mm u mnie różne odcienie błękitu- długość około 1,5 metra każda. Zaplatamy warkocz – na końcach zszywamy. Całość przyszywamy do luźnego brzegu ocieplacza. Łączenie różnych technik daje ciekawe efekty. Jesteście tego samego zdania?
Niedawno podczas rozmowy, znajoma uświadomiła mi, że obiegowe opinie o wełnie są … w najlepszym razie niekompletne. Spieszę więc donieść, wełna wełnie nie równa, a każdy rodzaj ma swoje właściwości. Zacznijmy jednak od tego co, wydawać by się mogło, znamy: wełny owczej. Pamiętacie swetry z owczej wełny, te szarobure i gryzące? Ale “ciepłe i zdrowe” powtarzały babcie i mamy, gdy nie chcieliśmy tego nosić… Racja są ciepłe i zdrowe też. Na szczęście jeśli ktoś nie lubi tego rodzaju wełny to ma jeszcze do wyboru kilka innych.
Wełna owcza islandzka, jak nazwa wskazuje pochodzi z wilgotnej i wietrznej Islandii. Składa się z włókien sztywnych nie przepuszczających wody oraz miękkich: ciepłych i izolujących. Wełna zachowuje wszystkie te właściwości. Inna jest wełna z owiec Merynosów tzw. merino bo miękka i lekka. Ma niezwykłe właściwości termiczne: jest ciepła, ale nie powoduje przegrzania- świetna na dzianiny dla dzieci.
Teraz przejdźmy do wełny produkowanej z innych zwierząt niż owce. Koza kaszmirska hodowana w Azji, jej miękka wełna doskonale nadaje się na odzież i akcesoria. Koza angorska dostarcza ciepłej wełny moherowej. (Bez żartów, proszę);) Ze względu na połysk jest też wykorzystywana do produkcji pluszaków. Wełna z jaków tybetańskich- bardzo miękka i bardzo ciepła, często mylona z kaszmirem. Natomiast wełny wielbłądziej używa się głównie do produkcji płaszczy, swetrów i kocy.
W Ameryce Południowej w Andach hoduje się lamy i alpaki. Wełna z lam jest znana od czasów inkaskich, robi się z niej przede wszystkim płaszcze i koce. Wełna z alpaki jest dużo cieplejsza niż wełna owcza, a wykorzystuje się ją do produkcji odzieży i akcesoriów.
Podsumowując, mamy różne rodzaje wełny o rozmaitych właściwościach. Decydując się na zamówienie czy zakup wełnianej odzieży warto wiedzieć skąd pochodzi i czym się cechuje oprócz walorów czysto estetycznych.
Na chwilę zostawimy szarości, czernie i melanże. Pora na kolory. Soczyste czerwienie, błękity, głębokie granaty i zielenie. Za chwilę spadnie reszta liści z drzew i do wiosny przyjdzie nam czekać na prawdziwe kolory. Cóż “taki mamy klimat”…
Wszystko zaczęło się od męskiej czapki. Czapka wełniana dwukolorowa, granatowa w zielone pasy zrobiona na szydełku. Miała zasilić kiermaszowy asortyment, ale spodobała się dziecku i już na kiermaszu nie wystąpi. Zestaw kolorów bardzo mi odpowiadał.
Chyba dlatego niewiele myśląc zabrałam się za komin/otulak dwukolorowy a jakże: karminowo-zielonkawy. Ten robiony na drutach z powtarzającym się wzorem strukturalnym. By motyw był dobrze widoczny trzeba było blokować robótkę. Blokować… a cóż to znaczy?-zapytacie. Otóż wilgotną robótkę trzeba rozłożyć na płasko, by utrzymała kształt przypiąć szpilkami- zablokować. Gdy robótka wyschnie można działać dalej.
W przypadku tego projektu zszyć końce tak by powstała tuba. Do kompletu powstały mitenki z tym samym motywem. Zestaw dla odważnej damy, choć pan w tym komplecie wzbudziłby nie małą sensację. 😀