Puchate- już nam nie straszne

Na Dzień Dziecka zrobiłam sobie prezent i zamówiłam włóczkę, o której marzyłam dłuższy czas. Zwłoka wynikała z obawy, że  sobie z nią nie poradzę… Mowa o  mieszance alpaki i jedwabiu: miękka, lekka i bardzo puszysta. Unikałam tego rodzaju włóczek ze względu na częste zmiany jakich dokonuję w tworzonych przez siebie projektach: w głowie czy na rysunku coś wydaje się dobre, a gdy jest gotowe… cóż ta włóczka zmian nie lubi. 

Tym razem byłam gotowa na ewentualne trudności i bardzo starałam się nie zmieniać pierwotnego projektu, ha tu jednak poniosłam porażkę. Dosyć szybko zrobiłam przód swetra i wierzcie mi początkowo bardzo mi się podobał. Nawet upięłam go na manekinie i zrobiłam fotki. Zaczęłam robić tył … i tak robiłam zerkając na przód i… coraz mniej mi się podobał ( niestety wyznaję zasadę: jak można coś zrobić lepiej to należy to zrobić). Gdy tył był gotowy, było już dla mnie pewne przerabianie przodu- choć jeszcze przez chwilę próbowałam ze sobą walczyć, na próżno.

alpacs1

Męka, tak mogę określić prucie tej włóczki. Długotrwała męka, bo szybko nie da się tego zrobić. Jak już wspomniałam byłam poniekąd gotowa na taki zwrot akcji i nie poddałam się! Przód dostał nowe wykończenie 🙂 Zrobienie rękawów i reszty swetra było już spacerkiem po parku.

Przedstawiam pierwszy sweter z alpaki mojego autorstwa. Mile widziane wszelkie komentarze  🙂

Włóczka: Alpaca Silk Drops  alcsi3jpg

Na sweter użyłam 125g

Druty 5mm i 4mm

Kolor ognia

Frajda, w ten sposób mogę opisać proces wybierania, zwijania wełny i konstruowania tego sweterka.

Wełna merino, jakość i kolor wprawiły mnie w zachwyt. Tak soczystej barwy, miękkości, lekkości wcześniej w swoich łapkach nie miałam, a miewałam różne. Trzeba wspomnieć, że włóczka jest farbowana ręcznie, a to oznacza, że przędza ma różne odcienie tego samego koloru. Wprowadza to dodatkowy element- moim zdaniem- upiększający.red1

Wybranie ściegów i fasonu w taki sposób, by jak najlepiej oddawały właściwości włóczki i jej piękno- zabawa przednia. I co wybrałam – reglan – oczywiście. Przód i tył swetra: wariacje ściegu ryżowego, rękawy gładkie: jersey. Całość robiona od dołu. Chwilę trwało zanim wszystko po przeliczałam, matematyki uczyłam się dawno temu, ale ciągle się przydaje ;). Gdy ogarnęłam ilość oczek oraz co po kolei należy zrobić, zostało już tylko żmudne dzierganie oczka za oczkiem. Na całość zużyłam 15 dag wełny- tu nie ma pomyłki! Efekt mojej pracy oceńcie sami, namawiam.

 

red2

Działamy

Dłuższa przerwa w pisaniu była spowodowana, ogromem podjętych przeze mnie prac. Powolutku zaczynam wychodzić na prostą, choć sytuacja jest bardzo dynamiczna i wiele może się jeszcze wydarzyć. Znalazłam przepiękny wzór liści, idealny na szal z jedwabiu. Zamówiłam więc jedwab i gdy tylko przyszła paczka wzięłam się za dzierganie- to było jakiś tydzień temu. Ja ciągle dziergam, sama nie mogę się już doczekać końca. Bardzo chciałbym już zobaczyć gotowy szal. Przede wszystkim porównać moje wyobrażenie z rzeczywistością, mam nadzieję że nie będzie dużej różnicy 😉 Gdzieś po drodze zrobiłam połowę sukienki z ażurowym motywem. Tak, tak dobrze przeczytaliście połowę- na drugą zabrakło mi włóczki. Gdy chciałam zamówić brakujące motki okazało się, że akurat tego koloru w sklepie nie ma i nie wiadomo kiedy się pojawi…

Styczeń zwykle obfituje w różne niespodzianki. Tym razem nie było inaczej… Pojawiło się zamówienie na prosty, elegancki sweter. Wszystkie szczegóły zostały z klientką omówione, pozostało zamówić włóczkę i … rzecz jasna – wybranego koloru zabrakło w sklepie! Trzeba czekać. Nie pozostaje mi nic innego jak dziergać dalej jedwabny szal. Zapyta ktoś, ale o co chodzi z tym szalem? W czym problem? Już spieszę wyjaśniać: problemu nie ma, po prostu by wybrany przeze mnie motyw dobrze wyglądał trzeba robić na bardzo cienkich drutach, a to bardzo żmudne i oczywiście lepiej się nie mylić… Nie narzekam, przyznaję, że ten konkretny projekt jest dla mnie wyzwaniem i ogromną szkołą samodyscypliny.

Do końca miesiąca mamy jeszcze kilka dni… 😉

Ręce pełne roboty

Po Kiermaszu dziarsko wzięłam się za realizację zamówienia. Powstała, choć nie bez problemów, nowa torebka szmacianka. Skąd problemy? Ano, nie mogłam dobrać odpowiedniego błękitu, w końcu i to się udało.torebka1

Torebka powędrowała już do właścicielki, a ja zabrałam się za kończenie marynarki/swetrzyska na chłodne dni- bo one kiedyś nadejdą… Brakuje tylko odpowiednich guzików, ale już wiem gdzie takie można zdobyć:) Sweter w całości zrobiony na szydełku (4,5mm). Nie wymyślałam wzoru, użyłam gotowego z katalogu DROPS. Robótka wykonana z wełny Alaska. maryn

W kolejce do dokończenia czeka jeszcze błękitne, bawełniane ponczo. Granaty i błękity za mną chodzą, cóż zrobić -lato 🙂